– Marysiu, powiedz proszę, co teraz robisz. Czym się zajmujesz zawodowo? Bo o pasji porozmawiamy za chwilę.
– Oj… Robię dużo rzeczy. W tygodniu pracuję na pełny etat w centrali bardzo dużej firmy. Pasja, czyli sztuka, na szczęście również jest moją aktywnością zawodową, zajmującą głównie wieczory, weekendy i… urlopy od etatu. 😉
Czy da się łączyć z powodzeniem dwa tak różne światy – czyli korporację z artystyczną pracą facepainterki, performerki cyrkowej, tancerki ogniowej, animatorki, instruktorki kuglarstwa, współtwórczyni widowisk? Okazuje się, że tak. Maria Marczak od pierwszego momentu spotkania wnosi do relacji radość, słońce i mnóstwo dobrej energii, które czerpie ze swoich artystycznych działań.
Jej twórcza droga ma swój początek w Zgierzu. Miała zaledwie czternaście lat, gdy podczas wakacyjnego pikniku organizowanego przez Młodzieżowy Dom Kultury po raz pierwszy malowała twarze dzieci. Choć wtedy jeszcze za pomocą kredek, a nie profesjonalnych farb i pędzli, to już wówczas odkryła, jak ogromną radość sprawia jej taka forma ekspresji i wywoływanie uśmiechów na twarzach innych ludzi. W następnym roku (2009) dołączyła do zgierskiego Teatru Ulicznego Fen-X, gdzie rozpoczęła przygodę z pokazami ognia, chodzeniem na szczudłach i animacjami cyrkowymi.
Tak narodziły się pasje, które towarzyszą Marii do dziś. Od 2022 roku jest częścią zespołu Stage Horizon, tworzącego przedstawienia z wykorzystaniem ognia, efektów pirotechnicznych i świecących rekwizytów. Każdy z artystów wnosi do pokazów własną specjalność, uzupełniając się wzajemnie. Ich występy to połączenie choreografii z różnorodnymi rekwizytami oraz efektów wizualnych zaprogramowanych precyzyjnie do muzyki. Zarówno igranie z niebezpiecznym żywiołem, jak i innowacyjne zastosowanie technologii LED zadziwia widzów spektakli Stage Horizon.
Drugim zamiłowaniem Marii jest face painting, czyli odręczne malowanie na ciele specjalistycznymi farbami. Wielu z nas kojarzyć się może jedynie z atrakcją dla dzieci podczas festynów, bo rzeczywiście tam spotykany jest najczęściej. Jest to jednak dziedzina sztuki z corocznymi mistrzostwami Polski i świata (w których Marysia startowała w 2017 roku). Współcześnie coraz częściej trafia do dorosłych odbiorców, znajdując zastosowanie m.in. na sesjach fotograficznych (np. ozdabianie brzuszka ciążowego), planach teledysków oraz festiwalach muzycznych czy imprezach firmowych, gdzie zainteresowaniem cieszą się “tatuaże” świecące w ultrafiolecie oraz abstrakcyjne wzory z brokatem.
Ostatnio Maria pomalowała farbami UV duet cyrkowy na potrzeby ich występu na żywo. Cieszy ją śmiałość, z jaką coraz częściej dorośli chcą korzystać z tego rodzaju atrakcji – również Seniorzy i Seniorki, którzy dodają: “Za moich czasów tego nie było. Ja też chcę, a co!”
Co mówi Maria pytana o trudność w zdobyciu takich umiejętności? – Przesadą byłoby powiedzieć, że absolutnie każdy może osiągnąć w tych dziedzinach mistrzostwo. Pewne predyspozycje są pomocne, jednak uważam, że nie trzeba być wybitnie uzdolnionym, żeby osiągnąć wysoki poziom. W moim przypadku to raczej zasługa kilkunastu lat ćwiczeń. A najfajniejsze jest to, że cały czas widzę wyraźny postęp. Z żonglerką szło mi wręcz opornie, a pierwsze malunki raczej szpeciły niż zdobiły, więc nie zapowiadało się na sukces.
To dowód na to, że nie urodziłam się z talentem. I że nawet jeśli rozwijasz jakąś umiejętność przez długie lata, to nadal masz szansę się doskonalić – i to jest świetne.
Maria jest przekonana, że większości umiejętności można się nauczyć dzięki konsekwencji, praktyce i cierpliwości. Sama nieustannie się rozwija, czerpiąc inspiracje i wskazówki z warsztatów, festiwali, książek, internetu oraz eksploracji metodą prób i błędów. Artystyczna działalność zaprowadziła ją znacznie dalej, niż mogła przypuszczać jako początkująca nastolatka.
Któż nie chciałby spędzić niemal trzech bajecznych tygodni w luksusowym resorcie na Malediwach? Maria Marczak występowała z ogniem i światłem dla gości jednej z tamtejszych wysp na przełomie roku 2025/2026. Wspomina ten wyjazd jako jedno z najpiękniejszych doświadczeń zawodowych. Egzotyczny kierunek, serdeczna atmosfera, wspaniałe warunki, dużo czasu na wypoczynek.
Nie dziwi więc, że takie doświadczenie rozbudza apetyt, by w przyszłości spróbować żyć robiąc wyłącznie to, co się kocha i móc poświęcić artystycznej ścieżce pełnię uwagi, czasu i energii.
Choć większość jej występów ma miejsce poza regionem, ważnym punktem na życiowej mapie Marii Marczak nadal pozostaje Zgierz, o którym wypowiada się życzliwie. Docenia jego ofertę kulturalną, możliwość załatwienia wielu spraw w pobliżu oraz Park Kulturowy Miasto Tkaczy czy Ośrodek “Malinka” którym poświęciła nawet swoje prace dyplomowe. Nie zgadza się ze stereotypowym postrzeganiem Zgierza i uważa, że jest to miasto oferujące znacznie więcej, niż wielu osobom się wydaje.
– Dużo temu miastu zawdzięczam i gdyby było mi źle, to nie wyprowadziłabym się ze Zgierza do… Zgierza. Tu jest mój rodzinny dom i tutaj też osiedliłam się „na swoim”. Zgierz uważam za wystarczająco dobre miejsce do życia i doskonałą bazę wypadową na wszystkie strony świata. Tym więcej radości sprawia mi fakt, że zostałam tu ostatnio doceniona – choćby poprzez I miejsce w konkursie „Zgierz ma talent”, wywiad dla miesięcznika „Zgierz – Moja Przestrzeń”, a teraz zaproszenie do projektu „Twarze Zgierza”.
Historia Marii Marczak w bardzo inspirujący sposób pokazuje, jak lokalne zajęcia pozaszkolne mogą przerodzić się w pasję, a pasja w nietuzinkową pracę pełną przygód, poczucie spełnienia i w promieniejącą radość z życia.
Got a project?
We’re a team of creatives who are excited about unique ideas and help fintech companies to create amazing identity by crafting top-notch UI/UX.